Tuż po świcie dolina rzeki Bóbr spowita jest delikatną mgłą. Promienie słońca odbijają się od tafli jeziora Pilchowickiego, tworząc migotliwy taniec świateł na monumentalnej ścianie zapory. Ścieżka prowadząca na koronę wznosi się delikatnie, a z oddali słychać głęboki szum wody spuszczanej z turbin. Zapora Pilchowice, ukryta między lasami Pogórza Izerskiego a Górami Kaczawskimi, to nie tylko arcydzieło inżynierii, lecz także miejsce opowiadające o odwadze swoich twórców i dramatycznych wydarzeniach Dolnego Śląska. W serii „Ukryte Klejnoty” odkrywamy miejsca, które na pierwszy rzut oka wydają się zwyczajne, a jednak skrywają fascynujące historie – Pilchowice są jednym z nich.
Historia powstania gigantycznej zapory
Potężny mur, który dziś zatrzymuje miliony metrów sześciennych wody, jest odpowiedzią na tragedie. Pod koniec XIX wieku region nawiedziła fala katastrofalnych powodzi. Pruski parlament zdecydował 3 lipca 1900 r., że trzeba ujarzmić Bóbr, aby chronić dolinę. Projekt powierzono profesorowi Otto Intze i dr Curtowi Bachmannowi, a pracę wykonała firma B. Liebold & Co. AG. Budowę rozpoczęto w 1902 r., lecz najpierw trzeba było przeprowadzić rzekę przez wydrążoną w skale sztolnię o długości 383 m i wysokości 9 m, aby odprowadzić wodę od placu budowy. Kamień węgielny wmurowano 20 czerwca 1908 r., w obecności cesarza Wilhelma II, którego pomnik stał później na koronie tamy.

Na potrzeby inwestycji poprowadzono nową linię kolejową przez góry. Prace trwały ponad dekadę – z powodu powodzi z 1906, 1908 i 1909 r. wykop fundamentowy kilkakrotnie zalewała woda. Oficjalne otwarcie zapory odbyło się 16 listopada 1912 r., a już w marcu następnego roku ruszyła pierwsza turbina elektrowni. Od tego czasu zapora chroni dolinę Bobru; mimo to powodzie notowano tylko sporadycznie – w latach 1915, 1926, 1930, 1938, 1958, 1997 i 2024.
Monumentalna architektura i parametry techniczne
Kiedy stoisz na koronie zapory, trudno uwierzyć, że powstała ponad sto lat temu. Tama ma 62 m wysokości, co czyni ją najwyższą kamienną zaporą łukową w Polsce, a w momencie powstania była największą kamienno‑betonową konstrukcją w Europie. Jej długość w koronie wynosi około 270–280 m, zaś przy podstawie 50 m grubości. Górna krawędź ma zaledwie 7,5 m szerokości, co pozwala spacerować nad przepaścią i podziwiać okolicę.
Zapora spiętrza wody Bobru, tworząc jezioro Pilchowickie – największy zbiornik Doliny Bobru. Ma on około 4–6 km długości, 300–400 m szerokości i powierzchnię 240 ha. Zbiornik mieści około 50 mln m³ wody (około 54 mln ton), a u stóp tamy jego głębokość dochodzi do 46 m. Woda spływająca z dużej wysokości zasilana jest przez dwa upusty – główny i boczny; w czasie wielkiej powodzi 1997 r. i ponownie we wrześniu 2024 r. woda przelała się przez koronę tamy, ale konstrukcja wytrzymała.

Elektrownia Pilchowice I – serce energii odnawialnej
U podstawy monumentalnej ściany działa elektrownia wodna Pilchowice I. Kiedy ją uruchomiono w 1913 r., pracowały w niej franciszkańskie i kaplanowskie turbiny firmy Voith napędzające generatory Siemensa i AEG. Początkowo zainstalowano pięć turbozespołów, a w latach 20. XX w. dodano szósty. Łączna moc wynosiła wtedy 7,585 MW, co jak na ówczesne czasy było imponujące.
Na początku XXI wieku obiekt czekał gruntowny lifting. W latach 2012–2015 Tauron Ekoenergia przeprowadził modernizację: pięć starych turbozespołów wymieniono na nowe, a szósty zmodernizowano. Każdy z nowych turbozespołów jest typu Francis, z mocą zainstalowaną 2340–3225 kW. Sprawność elektrowni podniesiono o 75 % – moc zainstalowana wzrosła z 7,585 MW do 13,364 MW. W ramach modernizacji wdrożono również system sterowania i wizualizacji SCADA, wymieniono instalacje elektryczne, wentylacyjne oraz rurociągi, a cała praca stała się zautomatyzowana. Dzisiejsza elektrownia korzysta z sześciu turbozespołów, które razem produkują „zieloną energię” z siły spadającej wody.
Elektrownia Pilchowice II w Nielestnie
Nieco dalej, w Nielestnie, znajduje się mniejsza elektrownia Pilchowice II. Uruchomiona 13 października 1927 r., wykorzystuje wodę z rury derywacyjnej o długości 1396 m i spadzie 5 m. Trzy turbozespoły z turbinami Francisa firmy Voith zapewniają łączną moc zainstalowaną 0,824 MW. Obie elektrownie razem dostarczają energię odnawialną regionowi, a rozbudowa pierwszej z nich w latach 2012–2014 pokazuje, że historyczna infrastruktura może zostać dostosowana do potrzeb XXI wieku.

Most kolejowy i otoczenie zapory
Zaledwie kilkaset metrów za zaporą wznosi się stalowy wiadukt, słynny most kolejowy nad jeziorem Pilchowickim. Konstrukcja ta powstała w 1906 r. jako element linii kolejowej łączącej Jelenią Górę z Żaganiem. Most ma 130 m długości i wznosi się około 40 m nad dnem zbiornika. Początkowo przebiegał nad suchą doliną, jednak po napełnieniu zbiornika znalazł się wysoko ponad wodą, co czyni go jednym z najbardziej spektakularnych wiaduktów w Sudetach.
W czasie II wojny światowej, w 1945 r., wycofujące się oddziały niemieckie zaminowały zarówno most, jak i zapory, z zamiarem zniszczenia ich i zalania okolicy. Dzięki sprzeciwowi inżyniera Curta Bachmanna do eksplozji nie doszło. Most został uszkodzony, ale już w 1946 r. wznowiono ruch kolejowy. W 2020 r. pojawiły się kontrowersyjne plany filmowców z Hollywood, którzy chcieli wysadzić konstrukcję na potrzeby produkcji „Mission: Impossible 7″. Publiczny sprzeciw i ochrona konserwatorska sprawiły, że pomysł ten porzucono, a most został wpisany do rejestru zabytków.
Dziś dawna linia jest nieczynna, a żelazna konstrukcja przyciąga miłośników industrialnych krajobrazów. Spacer na most to doskonałe uzupełnienie wizyty przy zaporze – z ponad dwudziestometrowej wysokości można podziwiać zielone wzgórza i błękit jeziora. Przy stacji Pilchowice Zapora znajduje się nawet wypożyczalnia sprzętu wodnego, dzięki czemu można obejrzeć zaporę z perspektywy kajaka.
Legendy, ciekawostki i współczesne wyzwania

Zapora Pilchowice to nie tylko inżynierska konstrukcja, ale również miejsce owiane legendami. Dawni mieszkańcy opowiadali, że w noc wmurowania kamienia węgielnego cesarz Wilhelm II miał rzekomo usłyszeć echo, które uznał za dobry omen dla budowy. Inną ciekawostką jest fakt, że pierwotnie na koronie tamy ustawiono okazały pomnik cesarza z inskrypcjami i płaskorzeźbami przedstawiającymi budowniczych; dziś zachował się tylko cokoł. W okresie powojennym pomnik usunięto, a historia związana z cesarzem powoli popadła w zapomnienie.
Okolica zapory inspiruje również artystów i twórców gier. Malownicze krajobrazy i architektura zostały odwzorowane w znanej grze „The Vanishing of Ethan Carter”, której akcja toczy się w fikcyjnej dolinie inspirowanej m.in. Pilchowicami. To dzięki takim odniesieniom zapora zyskała międzynarodową rozpoznawalność. Warto również wspomnieć, że cała konstrukcja jest udostępniona turystom – po koronie można swobodnie spacerować, nie płacąc za wstęp. Jednak ze względu na strome brzegi kąpiele w jeziorze są zabronione.
Niestety, zmiany klimatyczne i ekstremalne zjawiska pogodowe stawiają zaporę przed nowymi wyzwaniami. Podczas pamiętnej powodzi we wrześniu 2024 r. woda przelewała się przez schodkowy upust boczny, a służby ratunkowe układały worki z piaskiem na koronie tamy. Choć konstrukcja wytrzymała napór, wydarzenie to przypomniało o potrzebie ciągłego monitorowania stanu technicznego i utrzymywania sprawnych systemów zrzutu. Według komunikatów Geoparku, nadmiar wody w zbiorniku może zwiększyć odpływ nawet do 450 m³/s, dlatego mieszkańcy niżej położonych miejscowości muszą być przygotowani na ewentualne ewakuacje.
Dlaczego warto odwiedzić Pilchowice?
Każdy, kto kocha połączenie natury, historii i techniki, powinien zaplanować wycieczkę do Pilchowic. Spacer po koronie 62‑metrowej tamy daje poczucie ogromu sił natury i ludzkiej determinacji. Z jednej strony rozciąga się błękitne jezioro otoczone zielonymi wzgórzami, z drugiej – kamienny mur z gryfami spływającej wody. Wieczorami tafla zbiornika odbija purpurowe barwy zachodu słońca, a kojący szum turbin towarzyszy rozmowom turystów. Po zwiedzeniu zapory warto zejść niżej i zajrzeć do zabytkowej elektrowni, która często jest udostępniana zwiedzającym w ramach dni otwartych Tauronu. Można tu zobaczyć, jak nowe franciszkańskie turbiny pracują obok stuletnich elementów architektury przemysłowej.

Pilchowice to także świetna baza wypadowa dla miłośników aktywnego wypoczynku. Malownicze szlaki spacerowe i ścieżki rowerowe prowadzą wokół jeziora, do mostu kolejowego oraz w głąb Parku Krajobrazowego Doliny Bobru. W sezonie letnim można wypożyczyć kajak lub rower wodny i popłynąć pod samą zaporę. Zimą z kolei okolica zamienia się w cichą krainę, w której skrzypiący śnieg i białe czapy na kamieniach tworzą bajkowy nastrój. W porównaniu z bardziej znanymi atrakcjami Dolnego Śląska Pilchowice pozostają mało oblegane, dlatego można tu cieszyć się spokojem i kontemplacją.
Praktyczne informacje
Dostęp do zapory jest bezpłatny, a najbliższy parking znajduje się u podnóża tamy. Dojazd z Wlenia lub Jeleniej Góry zajmuje kilkanaście minut, a droga przebiega przez malownicze wioski i las. Warto pamiętać o wygodnym obuwiu – koroną zapory prowadzi wąska, betonowa ścieżka, a po deszczu bywa śliska. Z uwagi na bezpieczeństwo należy zachować ostrożność przy poręczach i nie zbliżać się do krawędzi. Osoby planujące zwiedzanie elektrowni powinny wcześniej sprawdzić terminy wycieczek na stronie Tauronu (jeśli dostępne) i uprzednio się zapisać.
Warto spędzić w Pilchowicach cały dzień. Poza spacerem po tamie i mostach można odwiedzić okoliczne miasteczka, takie jak Wleń z ruinami zamku, Lubomierz słynący z kultowych „Samych swoich” czy Lwówek Śląski z przepięknym ratuszem – wszystkie te miejsca znajdują się w odległości kilkunastu kilometrów. Jeśli planujecie dłuższy pobyt, w pobliskich gospodarstwach agroturystycznych można wynająć nocleg, a regionalne karczmy kuszą pierogami i pstrągiem z lokalnych hodowli. Pilchowice są więc idealnym punktem wyjścia do odkrywania ukrytych klejnotów Dolnego Śląska.
Krótka chronologia i ciekawostki
Poniżej znajduje się uporządkowana lista najważniejszych wydarzeń w historii zapory i elektrowni (daty i fakty możesz wykorzystać podczas planowania własnej wyprawy):
- 1897 r. – wielka powódź w dolinie Bobru; skutkiem jest decyzja o budowie zapory.
- 1902–1912 r. – budowa tamy według projektu Otto Intze i Curta Bachmanna; w 1908 r. cesarz Wilhelm II wmurowuje kamień węgielny.
- 16 listopada 1912 r. – oficjalne otwarcie zapory; w marcu 1913 r. rusza elektrownia Pilchowice I.
- 1921 r. – do elektrowni dodano szósty turbozespół, zwiększając moc do około 7,585 MW.
- 1927 r. – w Nielestnie uruchomiono elektrownię Pilchowice II o mocy 0,824 MW.
- 1945 r. – Niemcy zaminowali zaporę i most, planując ich wysadzenie; udało się tego uniknąć dzięki inżynierowi Bachmannowi.
- 1997 r. – podczas powodzi woda przelała się przez koronę tamy, jednak konstrukcja wytrzymała.
- 2012–2015 r. – modernizacja Pilchowice I; wymiana turbozespołów i wdrożenie systemu SCADA zwiększyły moc do 13,364 MW.
- 15–16 września 2024 r. – podczas kolejnej powodzi woda przelała się przez upust boczny; strażacy układali worki z piaskiem, a wycieczkowiczom ograniczono dostęp do korony.
Co warto zapamiętać?
- Zapora Pilchowice to najwyższa kamienna zapora łukowa w Polsce; ma 62 m wysokości i około 270–280 m długości.
- Jezioro Pilchowickie ma 240 ha powierzchni i może pomieścić około 50 mln m³ wody.
- Dzięki modernizacji w latach 2012–2015 moc elektrowni Pilchowice I wzrosła z 7,585 MW do 13,364 MW, a cały obiekt został zautomatyzowany.
- Przy zaporze można zwiedzić stalowy most kolejowy z 1906 r., jeden z najwyższych w Polsce.
- W czasie powodzi w 1997 r. i 2024 r. woda przelewała się przez koronę zapory, ale konstrukcja pozostała nienaruszona.
Zapora i Elektrownia Pilchowice to dowód, że inżynierskie marzenia sprzed stu lat mogą nadal służyć ludziom i przyrodzie. Ten ukryty klejnot Dolnego Śląska zachwyca zarówno skalą, jak i harmonią z otaczającym krajobrazem. Odwiedzając to miejsce, odkryjesz historię zapisaną w kamieniu i poczujesz potęgę żywiołu, który zmienił oblicze regionu.
