Pomnik orła piastowskiego dłuta Józefa Potępy na cmentarzu wojennym w Zgorzelcu – masywna kamienna sylwetka z rozłożonymi skrzydłami na granitowym cokole z inskrypcją Bohaterom 2 Armii Wojska Polskiego

Miejsca pamięci, które robią wrażenie — dolnośląskie pomniki, cmentarze i ślady historii

W 1863 roku grupa Amerykanów opłaciła postawienie kamiennego obelisku w dolnośląskiej wsi, której żaden z nich nigdy nie widział. Pięć lat później, sto kilometrów dalej, powiat świdnicki ufundował obelisk nad grobami sześćdziesięciu jeden żołnierzy. Dziś tamtego cmentarza w Świdnicy nie ma — jest park, a pomnik nadal stoi dokładnie nad pochówkami. Zebraliśmy pięć miejsc pamięci opisanych w cyklu „Ukryte Klejnoty”, które razem odpowiadają na jedno pytanie: co zostaje, kiedy znika wszystko inne.

To nie jest ranking cierpienia ani lista atrakcji. Te pięć miejsc łączy coś innego: w każdym z nich pamięć przetrwała dzięki komuś, kto nie musiał się tym zajmować. Potomkom wygnańców zza oceanu. Urzędnikom powiatu, którzy w 1868 roku policzyli nazwiska. Emerytowi z towarzystwa regionalnego, który w latach osiemdziesiątych spisał, gdzie stały przewrócone macewy. Lokalnym pasjonatom historii w Górach Sowich.

Tylko jedno z tych miejsc powstało jako oficjalna, państwowa nekropolia. Cztery pozostałe istnieją dlatego, że ktoś się uparł. Ustawiliśmy je w porządku chronologicznym — nie według dat powstania pomników, tylko według wydarzeń, które upamiętniają. Wychodzi z tego przekrój przez trzysta lat historii Dolnego Śląska: wygnanie za wiarę, wojna dziewiętnastowieczna, gmina, która zniknęła, obóz i front.

Pomnik Schwenckfeldystów w Twardocicach — pamięć przywieziona zza oceanu

Pomnik schwenckfeldystów w Twardocicach w ciepłym świetle popołudnia, z ławą dla odwiedzających, na skraju pól Pogórza Kaczawskiego
Pomnik Schwenckfeldystów w Twardocicach, fot. Dolnośląska Organizacja Turystyczna

Sześćset metrów za ostatnimi zabudowaniami Twardocic, wśród kępy starych drzew na pustych polach Pogórza Kaczawskiego, stoi smukły piaskowcowy obelisk zwieńczony krzyżem. Otacza go krąg ułożonych kamieni, obok jest ława i drugi, niższy głaz z napisem po polsku i po angielsku. Droga, przy której to wszystko stoi, nazywa się Bydlęcą Drogą.

Upamiętnia wspólnotę schwenckfeldystów — zwolenników Caspara Schwenckfelda, śląskiego reformatora urodzonego pod Legnicą, który w XVI wieku szukał „drogi środka” między katolicyzmem a luteranizmem i skończył odrzucony przez obie strony. Jego wyznawcy przetrwali w kilku wsiach Pogórza Kaczawskiego przez dwieście lat. Odmawiali konwersji, więc odmawiano im pogrzebu w poświęconej ziemi: grzebano ich nocą, bez dzwonów, poza cmentarzem.

W XVIII wieku, pod naciskiem przymusowej rekatolicyzacji, uciekli — przez Saksonię do Pensylwanii. Ich potomkowie zbudowali tam trwałą diasporę i przez ponad sto lat pamiętali o wsi, której nikt z nich nie widział na oczy. W 1863 roku to właśnie oni sfinansowali obelisk w Harpersdorf, jak wtedy nazywały się Twardocice.

Wychodzi z tego rzecz rzadka: pomnik postawiony przez ludzi, którzy nie mieli tu ani grobów bliskich, ani domu, ani interesu — tylko pamięć przekazywaną w rodzinach przez pięć pokoleń. Pełną historię opisaliśmy w artykule Pomnik Schwenckfeldystów w Twardocicach — wygnani za wiarę, pamiętani po 300 latach.

Obelisk w Świdnicy — pomnik, który przetrwał swój cmentarz

Piaskowcowy obelisk z 1868 roku wśród starych drzew Parku Młodzieżowego w Świdnicy
Obelisk w Parku Młodzieżowym w Świdnicy, fot. Dolnośląska Organizacja Turystyczna

W południowej części Parku Młodzieżowego w Świdnicy, u zbiegu ulic Armii Krajowej i Kolejowej, stoi piaskowcowy obelisk otoczony niskim łańcuchem na słupkach. Naprzeciwko jest ławka, u podstawy rabata. Wygląda jak parkowa ozdoba, przy której nikt się nie zatrzymuje.

Odsłonięto go 18 października 1868 roku — na cmentarzu garnizonowym, nad grobami sześćdziesięciu jeden żołnierzy, pruskich i austriackich, którzy zmarli w świdnickich lazaretach po wojnie prusko-austriackiej 1866 roku: od ran i od zarazy, która przyszła za wojskiem. Nazwiska wykuto na tablicach jak wpis do księgi, obie strony konfliktu obok siebie.

Cmentarz zlikwidowano w 1973 roku i zamieniono w park. Obelisk został. Nie przeniesiono go, nie przestawiono na skraj alejki — stoi tam, gdzie stał, czyli nad pochówkami, których dziś nic nie oznacza. Ludzie przechodzą po nich w drodze na przystanek.

Jest w tej historii jeszcze jeden szczegół, który warto sprawdzić na miejscu: czwarta tablica, której nie ma. Szczegóły w artykule Obelisk w Świdnicy — pomnik, który przetrwał cały cmentarz.

Stary cmentarz żydowski w Kamiennej Górze — prawo, które nie zna likwidacji

Rzędy piaskowcowych macew starego kirkutu w Kamiennej Górze, w dole cmentarz komunalny
Stary cmentarz żydowski w Kamiennej Górze, fot. Dolnośląska Organizacja Turystyczna

Ta sama wojna 1866 roku ma na Dolnym Śląsku drugie miejsce pamięci, oddalone od Świdnicy o niecałe czterdzieści kilometrów. Do lazaretu w Kamiennej Górze zwożono rannych z bitwy pod Trutnovem. Jednym z nich był Josef Haas, żydowski żołnierz — źródła spierają się, czy pruski, czy austriacki. Zmarł tu, a miejscowa gmina żydowska pochowała go na swoim cmentarzu i postawiła mu pomnik pod murem.

Jego chrześcijańscy towarzysze z tego samego lazaretu spoczęli na cmentarzu wojskowym na Górze Parkowej. Tamtego cmentarza nie ma — został obelisk na pustym miejscu, dokładnie jak w Świdnicy. Kirkut przy ulicy Katowickiej jest.

Powodem jest zasada, którą judaizm traktuje bezwzględnie: grób i cały cmentarz są nienaruszalne tak długo, jak wiadomo, gdzie się znajdują. Nie ma opłaty za przedłużenie miejsca, nie ma likwidacji po latach. Prawo religijne nie obroniło się jednak samo — w latach sześćdziesiątych miasto planowało postawić na kirkucie bazy przedsiębiorstw komunalnych, a w latach osiemdziesiątych teren zamienił się w dzikie wysypisko. Uratowały go dwie rzeczy: inwentaryzacja sporządzona przez Zygmunta Sarneckiego, który spisał, gdzie stały przewrócone macewy, i sierpień 2003 roku, kiedy dwudziestu pięciu młodych ludzi i dziesięcioro dorosłych ustawiło kamienie z powrotem na właściwych miejscach.

Kilkadziesiąt piaskowcowych macew stoi tam do dziś w równych rzędach, frontem na wschód, z czytelnymi inskrypcjami hebrajskimi. Cały opis w artykule Stary cmentarz żydowski w Kamiennej Górze — miejsce, którego nie wolno było ruszyć.

Cmentarz Ofiar Faszyzmu w Kolcach — groby w cieniu Olbrzyma

Główny pomnik ofiar obozu Dörnhau na Cmentarzu Ofiar Faszyzmu w Kolcach
Cmentarz Ofiar Faszyzmu w Kolcach, fot. Dolnośląska Organizacja Turystyczna

Na zboczu góry Światowid, tuż powyżej linii kolejowej Wałbrzych–Kłodzko, wśród drzew leży nekropolia, o której wiedzą głównie miejscowi pasjonaci historii i potomkowie ofiar. Nie prowadzi do niej żaden turystyczny szlak z tablicami co sto metrów.

Wieś Kolce, przed wojną Dörnhau, została w czasie II wojny światowej wciągnięta w budowę kompleksu „Olbrzym” (Riese) w Górach Sowich — jednego z największych i najbardziej tajemniczych przedsięwzięć budowlanych III Rzeszy. Pracowali przy nim więźniowie obozów, a obóz w Dörnhau pełnił pod koniec wojny funkcję miejsca, do którego zsyłano tych, którzy nie nadawali się już do pracy. Zginęły tam tysiące ludzi.

Cmentarz założono po wojnie i porządkowano etapami przez kolejne dekady. Dziś jest cichy, zarośnięty drzewami, z centralnym pomnikiem i symbolicznymi detalami rozmieszczonymi w układzie nekropolii. Kontrast z resztą Gór Sowich — tłocznych, obwieszonych drogowskazami do podziemnych tras turystycznych — jest tu najmocniejszym argumentem, żeby się zatrzymać. Więcej w artykule Cmentarz Ofiar Faszyzmu w Kolcach — tragiczna karta historii w cieniu Światowida.

Cmentarz Żołnierzy II Armii WP w Zgorzelcu — trzy tysiące mogił i osiem ton brązu

Pomnik orła piastowskiego dłuta Józefa Potępy na cmentarzu wojennym w Zgorzelcu, na granitowym cokole w kształcie słupa granicznego
Cmentarz Żołnierzy II Armii Wojska Polskiego w Zgorzelcu, fot. Dolnośląska Organizacja Turystyczna

Jedyne miejsce w tym zestawieniu, które od początku było pomyślane jako oficjalna nekropolia — i widać to od pierwszego spojrzenia. Na wschodnich obrzeżach Zgorzelca, na granitowym cokole w kształcie słupa granicznego, stoi orzeł piastowski z dziobem skierowanym na zachód, ku Nysie Łużyckiej: osiem ton brązu, pięć i pół metra rozpiętości skrzydeł, prawie dziesięć metrów całej bryły. Zaprojektował go Józef Potępa, rzeźbiarz z kręgu pracowni Xawerego Dunikowskiego.

Pod pomnikiem, w równych rzędach na trawie, stoją tysiące Krzyży Grunwaldzkich. W mogiłach spoczywa około 3420 żołnierzy II Armii Wojska Polskiego, poległych wiosną 1945 roku przy forsowaniu Nysy Łużyckiej, w bitwie pod Budziszynem i w operacji praskiej. Co najmniej dwie trzecie z nich nie ma nazwiska.

To największa polska nekropolia wojenna w południowo-zachodniej Polsce. Powstawała etapami między 1946 a 1978 rokiem — od drewnianych krzyży po dzisiejszy układ. Co roku 16 kwietnia odbywają się tu uroczystości rocznicowe. Szczegóły w artykule Strażnik granicy. Cmentarz II Armii WP w Zgorzelcu i orzeł Józefa Potępy.

Jak odwiedzać te miejsca

Wszystkie pięć jest dostępnych bez biletu, bez przewodnika i bez wcześniejszego umawiania się. Żadne nie ma kasy, godzin otwarcia ani dozorcy. Trzeba za to pamiętać, że w każdym obowiązują nieco inne zwyczaje i że we wszystkich obowiązuje jeden wspólny: to nie są miejsca do robienia zdjęć „na tle”.

  • Twardocice (Pogórze Kaczawskie) — drogowskaz stoi w centrum wsi, dalej około 600 m polną drogą. Teren otwarty, przy pomniku ława.
  • Świdnica — Park Młodzieżowy, u zbiegu ulic Armii Krajowej i Kolejowej. Dostępny zawsze; warto przeczytać tablice na obelisku, bo są tam nazwiska.
  • Kamienna Góra — ulica Katowicka, parking przy cmentarzu komunalnym, dalej ścieżką w górę wzdłuż muru. Furtka jest otwarta całą dobę. Obowiązuje etykieta kirkutu: mężczyźni zakrywają głowę, zamiast kwiatów i zniczy kładzie się na macewie kamyk, nie wchodzi się między nagrobki.
  • Kolce (Góry Sowie) — cmentarz leży na zboczu Światowida, powyżej linii kolejowej Wałbrzych–Kłodzko. Dojście leśne, warto mieć solidne buty.
  • Zgorzelec — wschodnie obrzeża miasta, teren otwarty. Jedyne z tych miejsc z regularnym kalendarzem uroczystości: 16 kwietnia.

Geograficznie rozkłada się to na dwie osobne wyprawy. Zachód: Zgorzelec i Twardocice, oba na trasie w stronę granicy z Niemcami, dzieli je około 60 kilometrów. Centrum i południe: Świdnica, Kamienna Góra i Kolce leżą blisko siebie, w promieniu czterdziestu kilometrów, i spokojnie mieszczą się w jednym dniu — choć trzy takie miejsca jednego dnia to dużo, i lepiej rozłożyć je na dwa.

Najlepsza pora to późna jesień i przedwiośnie. Bez liści widać układy rzędów, inskrypcje i formy nagrobków, a w Kolcach i Twardocicach — także samo ukształtowanie terenu, które latem znika pod zielenią.

Osobno, poza tym zestawieniem, wypada wspomnieć o jeszcze jednym cmentarzu z naszego cyklu, w zupełnie innym rejestrze: w parku zamkowym w Kliczkowie zachował się cmentarz koni, założony przez rodzinę Solms-Baruth dla ulubionych wierzchowców. To nie jest miejsce pamięci w tym samym sensie co pięć powyższych i nie zestawiamy ich ze sobą — ale to również dowód na to, że ktoś kiedyś uznał, iż warto postawić kamień z imieniem.

Bo właśnie o to chodzi w tym zestawieniu. Pomnik i pamięć to nie to samo. W Świdnicy został pomnik, a cmentarz zniknął. W Kamiennej Górze zniknęły synagoga, nowy cmentarz i cmentarz wojskowy, a został kirkut. W Twardocicach pomnik postawili ludzie, którzy tej wsi nigdy nie widzieli. W Kolcach i Zgorzelcu leżą tysiące ludzi, z których większość nie ma już nazwiska. Kamień da się postawić w jeden sezon. Pamięć wymaga, żeby ktoś co jakiś czas przyszedł i sprawdził, czy jeszcze stoi.

Odkryj Ukryte Klejnoty II. Baner informacyjny projektu Interreg