Stoi około trzydziestu metrów od drogi wojewódzkiej numer 390, na otwartej łące między Płonicą a Złotym Stokiem. Wysoka, gładka kolumna z piaskowca, a na niej figura kobiety w koronie i książęcym płaszczu, trzymającej w dłoni model kościoła. Tysiące kierowców jadących do Kopalni Złota w Złotym Stoku albo do pałacu Marianny Orańskiej w Kamieńcu Ząbkowickim mija ją co roku przy dziewięćdziesiątce, nie zwalniając. Na cokole wykuto po niemiecku, kim jest ta postać: „Schlesische Landes Patronin” — śląska patronka krajowa. Sprawdziliśmy oficjalny rejestr zabytków i gminną ewidencję zabytków. Tej kolumny nie ma w żadnym z nich.
To rzadka sytuacja. Obiekt jest najbardziej rzucającym się w oczy elementem krajobrazu na tym odcinku drogi, stoi tam co najmniej od dwustu lat i przedstawia patronkę całego Śląska — a formalnie nie podlega żadnej indywidualnej ochronie konserwatorskiej. Nie istnieje jego karta ewidencyjna, nie ma fachowego opisu, nie ma nawet pewnej daty powstania.
Ten artykuł jest więc w dużej mierze próbą złożenia tego, czego w dokumentach nie ma: z tego, co widać na kamieniu, i z tego, co da się ustalić o miejscu, w którym stoi.
Trzydzieści metrów od drogi wojewódzkiej

Zacznijmy od precyzyjnej lokalizacji, bo tu łatwo o pomyłkę. Kolumna stoi we wsi Płonica, która należy do gminy Złoty Stok w powiecie ząbkowickim — nie do sąsiedniej gminy Kamieniec Ząbkowicki, z którą wiąże ją historia własności, ale nie administracja. Współrzędne to około 50,4663° N i 16,8821° E.
Od centrum Płonicy dzieli ją mniej więcej 1,4 kilometra w stronę Złotego Stoku; do samego Złotego Stoku pozostają stamtąd jakieś trzy kilometry, do Kamieńca Ząbkowickiego dziewięć. Droga wojewódzka 390, przy której stoi, liczy dwadzieścia osiem kilometrów i prowadzi z Kamieńca przez Płonicę i Złoty Stok, dalej przez Przełęcz Jaworową, aż do Lądka-Zdroju.
Kolumna stoi na otwartej łące, wolnostojąco, bez ogrodzenia i bez jakiegokolwiek utwardzonego dojścia — po prostu w trawie. Widać ją z drogi doskonale, bo przedpole jest niezasłonięte, a w tle rysują się pasma gór. Jedynym elementem, który psuje kadr fotografom, jest przebiegająca nad obiektem napowietrzna linia energetyczna.
Co mówi sam kamień

Skoro nie ma karty ewidencyjnej, najlepszym źródłem o tym obiekcie jest on sam. Na wolutowym postumencie pod figurą zachowały się dwie inskrypcje, obie po niemiecku.
Pierwsza jest wciąż dobrze czytelna. Wykuto ją dwuwierszowo, literami o zaokrąglonym, lekko kursywnym kroju:
Schlesische / Landes Patronin.
Czyli: „śląska patronka krajowa”, patronka ziemi śląskiej. Napis wprost identyfikuje przedstawioną postać — kamień sam mówi, kogo przedstawia, i robi to językiem, którym mówiono tu przed 1945 rokiem.
Druga inskrypcja biegnie wąskim pasem u dołu postumentu, na innej ścianie, i jest już znacznie bardziej zwietrzała. Czytelne fragmenty układają się w zdanie o jałmużnie i wspieraniu ubogich — czyli o miłosierdziu, z którego Jadwiga słynęła. Pełne odczytanie wymagałoby oględzin na miejscu, przy dobrym bocznym świetle. Pod spodem majaczy ślad jeszcze jednego, całkiem już nieczytelnego wiersza.
Daty na cokole nie ma — i to jedna z przyczyn, dla których wiek kolumny pozostaje sporny.
Warto zatrzymać się przy tym, że napisy są niemieckie i że nikt ich nie usunął. Po 1945 roku z wielu śląskich obiektów niemieckie inskrypcje skuwano albo zamalowywano. Tu przetrwały nietknięte. Możliwe, że pomogła sama postać: święta Jadwiga jest czczona zarówno przez Polaków, jak i przez Niemców, a w drugiej połowie XX wieku stała się wręcz figurą pojednania między obu narodami. Trudno było skuć napis mówiący, że to patronka tej ziemi — bez względu na to, kto akurat na niej mieszka.
Korona, płaszcz i kościół w dłoni

Figurę można czytać jak zdanie — każdy element coś znaczy.
Na głowie ma otwartą koronę z fleuronami, z ramion spływa jej obszerny płaszcz książęcy, suknię przepasano w talii. To strój paradny księżnej i wskazówka statusu: Jadwiga była żoną najpotężniejszego Piasta śląskiego swoich czasów.
W lewej dłoni trzyma model kościoła — bryłę z nawą, dwuspadowym dachem, szczytem i wieżyczką, z zaznaczonymi oknami i drzwiami. To najważniejszy atrybut na tej rzeźbie i zarazem podpis: model świątyni oznacza fundatorkę świątyń. Jadwiga trzyma w ręku to, co ufundowała. A niecałe półtora kilometra dalej stoi kościół, który ufundował opat z pobliskiego Kamieńca — o czym za chwilę.
W prawej dłoni, na wysokości piersi, widać niewielką stojącą figurkę. Najpewniej jest to figurka Matki Bożej, którą według tradycji Jadwiga stale nosiła przy sobie i którą błogosławiła chorych — choć przy tej wielkości detalu nie da się z całą pewnością wykluczyć, że to postać Chrystusa. Oba warianty należą do kanonicznych atrybutów świętej.
Ciekawsze jest natomiast to, czego tu nie ma. Najsłynniejszym atrybutem świętej Jadwigi są buty trzymane w ręku. Według tradycji chodziła boso jako znak pokuty, a obuwie nosiła zawieszone przy pasku — dla pozoru, żeby nie gorszyć otoczenia zbyt radykalną ascezą. Na wielu jej wizerunkach właśnie te buty są pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy. Na kolumnie pod Płonicą ich nie ma. Rzeźbiarz postawił wyłącznie na fundatorkę i księżną, pomijając pokutnicę.
Dla porównania warto zajrzeć do innej przydrożnej figury opisanej w naszym cyklu — pomnika św. Jana Nepomucena w wałbrzyskim Starym Zdroju, gdzie ikonografia prowadzi w zupełnie inną stronę.
Kiedy powstała? Trzy daty i ani jednej pewnej

Tu trzeba powiedzieć wprost: pewnej daty powstania kolumny nie znamy. W obiegu funkcjonują trzy różne wersje i żadna nie pochodzi z dokumentacji konserwatorskiej.
Pierwsza wiąże figurę z rokiem 1777 — czyli z budową kościoła w Płonicy. To hipoteza, i jej autorzy sami tak ją oznaczają: skoro cystersi wznieśli wtedy we wsi okazałą świątynię, mogli przy tej okazji postawić też figurę patronki.
Druga pochodzi z jedynego fachowego opracowania, jakie udało się znaleźć — powiatowego przewodnika po Szlaku Cysterskim Ziemi Ząbkowickiej. Mowa tam o „klasycystycznej kolumnie z rzeźbą św. Jadwigi z końca XVIII wieku„.
Trzecia to rok 1830, podany w bazie OpenStreetMap — źródle społecznościowym, więc najsłabszym z całej trójki.
Dwie przesłanki przemawiają przeciw najwcześniejszej wersji. Kościół w Płonicy jest późnobarokowy, z rokokowym wyposażeniem, a kolumna wygląda na klasycystyczną: ma gładki, lekko zbieżny trzon, oszczędny gzyms i żadnej barokowej dekoracji. To dwie różne stylistyki, a klasycyzm pojawił się na Śląsku mniej więcej po 1780 roku. Po drugie, inskrypcje są niemieckie, a nie łacińskie — w fundacji cysterskiej z 1777 roku spodziewalibyśmy się raczej łaciny.
Najbezpieczniejsza formuła brzmi więc: koniec XVIII wieku, z zastrzeżeniem, że pewności nie ma. Nie znamy też fundatora — żadne źródło go nie podaje.
Sprawdziliśmy przy okazji dwa dokumenty, które powinny tę sprawę rozstrzygać. W oficjalnym rejestrze zabytków dla Płonicy figuruje jedna jedyna pozycja: kościół filialny św. Mikołaja z 1777 roku. W gminnej ewidencji zabytków gminy Złoty Stok Płonica ma trzydzieści kilka obiektów — kościół, mur, cmentarz przykościelny, młyn z 1755 roku i kilkadziesiąt chałup oraz budynków gospodarczych. Kolumny nie ma ani w rejestrze, ani w ewidencji.
Cysterski trop: opat, kościół na planie elipsy i 459 lat pod jednym zarządem
Żeby zrozumieć, skąd w szczerym polu wzięła się figura patronki Śląska, trzeba spojrzeć na to, do kogo ta ziemia należała.
Płonica powstała około 1260 roku, na podstawie przywileju, który trzydzieści lat wcześniej wydał Henryk I Brodaty — mąż świętej Jadwigi. Zakładał ją prawdopodobnie rycerz o imieniu Henryk, stąd najstarsza nazwa wsi brzmiała Heinrici Villa; przez kolejne stulecia przekształciła się w niemieckie Dörndorf, a obecną nazwę nadano w 1946 roku.
Od 1351 roku aż do sekularyzacji w 1810 — czyli przez 459 lat — wieś należała do opactwa cystersów w Kamieńcu Ząbkowickim. To ten sam zakon, któremu w 1273 roku Henryk IV Probus pozwolił szukać złota na swoich ziemiach; na tych gruntach wyrósł później Złoty Stok.
W 1777 roku opat kamieniecki ufundował w Płonicy kościół filialny pod wezwaniem św. Mikołaja. Zbudował go mistrz Józef Kaufmann z Kamieńca, a w niszy nad portalem wieży umieszczono insygnia opata Rafała Roesslera. Świątynia ma osobliwe rozwiązanie: jest jednonawowa na planie elipsy, przykryta sklepieniem kopulastym — rzadkość w wiejskiej architekturze sakralnej. W środku zachował się rokokowy ołtarz główny i ambona z symbolami cnót kardynalnych, a w murze cmentarnym tkwi renesansowa płyta nagrobna Anny Vogken, zmarłej w 1585 roku.
Po kasacie opactwa w 1810 roku dobra pocysterskie kupiła Wilhelmina Pruska, żona króla Niderlandów. Po jej śmierci w 1837 roku odziedziczyła je córka — Marianna Orańska, postać, której Kamieniec Ząbkowicki zawdzięcza swój słynny pałac. Obie były protestantkami. A figura katolickiej świętej stała dalej.
Kim była Jadwiga Śląska
Urodziła się około 1178–1180 roku w bawarskim Andechs. Około dwunastego roku życia poślubiła Henryka I Brodatego, najpotężniejszego z ówczesnych Piastów śląskich; mieli siedmioro dzieci. Ich syn, Henryk II Pobożny, poległ 9 kwietnia 1241 roku w bitwie z Mongołami pod Legnicą.
Jadwiga ufundowała klasztor cysterek w Trzebnicy na początku XIII wieku i po śmierci męża w 1238 roku zamieszkała przy nim, prowadząc życie właściwie zakonne. Zmarła w Trzebnicy w październiku 1243 roku i tam została pochowana. Kanonizował ją papież Klemens IV 26 marca 1267 roku w Viterbo. Jej wspomnienie liturgiczne przypada 16 października — a od 2010 roku ten dzień jest jednocześnie Świętem Województwa Dolnośląskiego.
Warto przy tym uściślić jeden szczegół, bo bywa upraszczany. Materiały o kolumnie sugerują niekiedy, że Jadwiga mogła bywać w tej okolicy, skoro dwór jej męża nie miał stałej rezydencji i stale się przemieszczał. Rzecz w tym, że Płonica powstała około 1260 roku, czyli kilkanaście lat po śmierci świętej. Wsi jeszcze nie było, kiedy żyła. Związek jest więc pośredni — przez przywilej jej męża z 1230 roku, na podstawie którego wieś później lokowano. To nie umniejsza figury; przeciwnie, pokazuje, że postawiono ją nie na pamiątkę czyjejś wizyty, lecz dlatego, że Jadwiga była patronką całej tej ziemi.
Jak tam dotrzeć — i o czym pamiętać
Dostęp jest całodobowy i bezpłatny, bo obiekt stoi na otwartej łące bez ogrodzenia. Nie ma tu jednak żadnej infrastruktury: ani tablicy informacyjnej, ani utwardzonego dojścia. Od drogi dzieli kolumnę około trzydziestu metrów trawy, która wiosną i po deszczu bywa mokra, a jesienią wysoka.
I tu najważniejsza uwaga praktyczna. Droga wojewódzka 390 ma w tym miejscu dwa pasy, asfalt i dopuszczalną prędkość 90 km/h, a przy samej kolumnie nie ma ani zatoki, ani parkingu, ani wyznaczonego pobocza. Najbliższe zjazdy w drogi polne znajdują się w odległości 160–245 metrów. Odcinek Kamieniec – Złoty Stok bywa opisywany jako będący w kiepskim stanie technicznym, z ostrymi zakrętami i brakiem poboczy. Zdecydowanie nie należy zatrzymywać się „na chwilę” na jezdni ani przy jej krawędzi. Rozsądniej zaparkować w Płonicy, choćby przy kościele św. Mikołaja, i przejść te 1,4 kilometra pieszo albo podjechać rowerem — dla rowerzystów ten odcinek jest znacznie wygodniejszy niż dla kierowców.
Dojazd: z Wrocławia około 90 kilometrów przez Ząbkowice Śląskie i Kamieniec Ząbkowicki; ze Złotego Stoku trzy kilometry, z Kamieńca dziewięć. Najbliższa stacja kolejowa to węzeł Kamieniec Ząbkowicki. Obiekt leży na przebiegu Szlaku Cysterskiego Ziemi Ząbkowickiej.
Stan zachowania jest przyzwoity, ale nie budzi spokoju. Kolumna stoi pionowo i jest kompletna, jednak piaskowiec mocno zwietrzał, na bazie i cokole widać ciemne naloty i porosty, figura ma drobne ubytki, a inskrypcje — te, które są jedynym źródłem wiedzy o obiekcie — systematycznie się zacierają. Jedna jest jeszcze czytelna, druga już prawie nie. Nie znalazłem żadnej wzmianki o jakichkolwiek pracach konserwatorskich.
W okolicy warto połączyć wizytę z kilkoma miejscami, przy których ta kolumna nabiera sensu:
- Kościół św. Mikołaja w Płonicy (1,4 km) — ten sam, który cystersi wznieśli w 1777 roku, na planie elipsy, z rokokowym wyposażeniem i renesansową płytą nagrobną w murze cmentarza.
- Złoty Stok (3 km) — Kopalnia Złota z podziemną trasą turystyczną: sztolnie Gertruda i Czarna, a w tej drugiej jedyny w Polsce podziemny wodospad o wysokości ośmiu metrów.
- Kamieniec Ząbkowicki (9 km) — od 2024 roku Pomnik Historii: pałac Marianny Orańskiej wraz z rozległym założeniem parkowym i dawne opactwo cystersów, do którego Płonica należała przez cztery i pół wieku.
- Henryków (25 km) — macierzyste opactwo cystersów kamienieckich, gdzie powstała Księga henrykowska z pierwszym zapisanym zdaniem w języku polskim.
- Ząbkowice Śląskie (15 km) — Krzywa Wieża i zamek, a także Most Ziębicki, który opisaliśmy w tym cyklu.
- Bardo (20 km) — sanktuarium i przełom Nysy Kłodzkiej w Górach Bardzkich.
Kolumna pod Płonicą jest ukrytym klejnotem w najbardziej dosłownym sensie tego słowa: stoi na widoku, mija ją każdy, kto jedzie do Złotego Stoku, i mimo to nie została nawet wpisana do gminnej ewidencji zabytków. Jedyne, co o sobie mówi, wykuto na niej po niemiecku ponad dwieście lat temu — i ten napis powoli znika. Jeśli będziesz jechać tą drogą, zatrzymaj się bezpiecznie w Płonicy i przejdź te półtora kilometra. Warto zobaczyć zabytek, który sam wystawił sobie legitymację, bo nikt inny mu jej nie wydał.
