W dokumencie z lat 1738–1740, opisującym obsadę huty miedzi w Leszczynie pod Złotoryją, wymieniono trzy zawody: 12 górników, 1 hutnika, 3 płuczkarzy. „Płuczkarz” — staropolska nazwa pracownika płuczki rudy, czyli osoby, która ręcznie oddzielała ziarna miedzi od skały płonnej w sitach zanurzanych w wodzie potoku. Słowo brzmi dziś jak relikt języka, którego nikt już nie używa. A jednak ci sami płuczkarze są zawodowymi przodkami załóg KGHM. Bo zanim Polska usłyszała o Lubinie, Polkowicach i Głogowie, miedź wydobywano i wytapiano tu — w jednej małej dolinie pod Złotoryją, której technologia i kadry posłużyły dwa wieki później do uruchomienia największego kombinatu miedziowego w Europie.
Skansen Górniczo-Hutniczy w Leszczynie to plenerowe muzeum, którego sztandarowym zabytkiem są bliźniacze piece wapiennicze z 1872 roku, a kontekstem — niemal 700 lat górnictwa miedzi rozegranych w obrębie 3-kilometrowej ścieżki dydaktycznej. Od 2024 roku obiekt leży w obrębie Światowego Geoparku UNESCO „Kraina Wygasłych Wulkanów”, jednego z zaledwie trzech polskich geoparków na liście UNESCO. To kombinacja, której nie da się powtórzyć w żadnej współczesnej kopalni.
Skansen prowadzi Złotoryjskie Towarzystwo Tradycji Górniczych — organizacja założona w 1999 roku przez byłych pracowników kopalń „Lena”, „Konrad” i „Nowy Kościół”, którzy postanowili nie pozwolić, by Stare Zagłębie Miedziowe zostało zapomniane. Po dwóch dekadach pracy mają w Leszczynie miejsce, w którym mineralogia, archeologia, etnologia górnicza i kuchnia regionalna spotykają się przy jednym leśnym potoku.
Stare i Nowe Zagłębie Miedziowe — co Leszczyna ma wspólnego z KGHM

Geograficznie rzecz biorąc, miedzionośny margiel cechsztyński ciągnie się szerokim łukiem od Niemiec, przez Lubuskie i Dolny Śląsk, aż po Polkowice. Najgrubsza i najbogatsza w miedź warstwa znajduje się dziś pod Lubinem i Polkowicami — tam KGHM eksploatuje złoża o miąższości kilkudziesięciu metrów i koncentracji 1,5–2 procent metalu. W Leszczynie ta sama warstwa ma zaledwie 2,8 metra miąższości i 0,5–1,8 procent zawartości miedzi. Ale leży płytko, prawie pod powierzchnią, w naturalnym odsłonięciu. Dlatego eksploatację rozpoczęto tu już w średniowieczu.
Pierwsze wzmianki o wydobyciu rud miedzi w niecce leszczyńskiej pochodzą z XIII wieku. W 1360 roku książę Wacław legnicki wydaje pierwszy udokumentowany przywilej poszukiwania metali w okolicach Wilkowa. W XVI wieku zorganizowane górnictwo działa w niemal każdej wsi niecki. W XVIII wieku rozbudowuje je baron Hochberg, otwierając sztolnię „Hasel”. W 1855–1883 funkcjonuje kopalnia „Ciche Szczęście”, której piece hutnicze produkują rocznie około 2 ton czystej miedzi. W 1936–1974 w pobliskim Wilkowie działa kopalnia „Lena” — ostatnie tlące się ognisko Starego Zagłębia.
W 1957 roku odkryto bogate złoża pod Lubinem. Państwowy plan kazał błyskawicznie uruchomić eksploatację, ale skąd wziąć ludzi, którzy znali rzemiosło? Z Leny. Z Konrada w Iwinach. Z Nowego Kościoła. Pierwsze załogi Lubina szkoliły kadry Starego Zagłębia. Kiedy 31 grudnia 1974 roku zamknięto „Lenę”, było to symboliczne pożegnanie jednej epoki, ale fundament drugiej — nowoczesnego KGHM — już stał. Skansen w Leszczynie pielęgnuje pamięć o tym momencie zmiany.
Bliźniacze piece z 1872 roku — wizytówka skansenu

Sztandarowym zabytkiem skansenu jest dwukomorowy piec wapienniczy z 1872 roku — dwa potężne szyby przylegające do siebie, tworzące jedną zwartą bryłę z miejscowego kamienia. Każdy z szybów ma od dołu charakterystyczny owalny otwór paleniska, a kamienne ściany pną się kilka metrów w górę. Na szczycie urządzono drewnianą platformę widokową, z której można spojrzeć na całe założenie skansenu z lotu ptaka i objąć wzrokiem koniec doliny Prusickiego Potoku.
Pierwotną funkcją takich pieców szybowych był wypał kamienia wapiennego — wsadzano do nich warstwowo węgiel i wapień, podpalano od dołu, a po kilkudziesięciu godzinach wybierano gotowy palony wapno. W Leszczynie wapienniki działały równolegle z piecami hutnictwa miedzi — bo wapno było jednym z dodatków potrzebnych w procesie pirometalurgicznym. Bliźniacza konstrukcja była nowinką technologiczną drugiej połowy XIX wieku: dwa szyby pozwalały utrzymywać ciągły proces, gdy jeden się wystudzał, drugi pracował.
Dziś to jeden z najciekawszych zachowanych obiektów XIX-wiecznego hutnictwa wapienniczego w Polsce. Zabytek został odrestaurowany, wpisany do rejestru zabytków województwa dolnośląskiego i wzbogacony o taras widokowy, który zmienia rytm zwiedzania — z dotychczasowego dotykania kamienia w spojrzenie z góry na cały krajobraz dawnej kopalni.
Sztolnia „Charakter” i kopalnia „Ciche Szczęście” — siedem wieków w czterech wyrobiskach

Najstarszym wyrobiskiem w okolicy jest sztolnia „Charakter” — niemiecka nazwa oznaczająca „znak rozpoznawczy”. Powstała prawdopodobnie w XIII wieku, fragmenty wyrobisk archeolodzy datują na XV wiek. Górnicy XIX-wieczni nazywali ją w ten sam sposób, łącząc średniowieczne korytarze z systemem nowo otwartej kopalni „Ciche Szczęście”. W XVIII wieku baron Hochberg otworzył drugą sztolnię — „Hasel” — eksploatującą tę samą warstwę z innej strony niecki.
Sztolnie te nie są dostępne do zwiedzania wewnątrz ze względów bezpieczeństwa — wiekowe korytarze nie spełniają wymogów udostępnienia turystycznego. Z zewnątrz można jednak obejrzeć ich zapadliska i wloty na ścieżce dydaktycznej, w miejscach oznaczonych jako przystanki 14–16. Niektóre fragmenty pokrywa nalot malachitu i azurytu — wtórnych minerałów miedzi w odcieniach intensywnej zieleni i błękitu, tworzących się w wilgotnym środowisku odsłoniętej rudy. To jedno z najlepszych miejsc w Polsce na znalezienie okazów malachitu z naturalnych odsłonięć margla miedzionośnego.
Centralnym obiektem hutniczym Starego Zagłębia była kopalnia „Ciche Szczęście” (niem. Stilles Glück), działająca w latach 1855–1883. Niemiecka nazwa odzwierciedlała XIX-wieczną tradycję nadawania kopalniom imion związanych z nadzieją. W 1866 roku przy „Cichym Szczęściu” stanęły piece hutnicze — z 5 ton wsadzanej rudy uzyskiwano 130 kg kamienia miedziowego, z którego po dalszej obróbce wytapiano około 61 kg czystej miedzi. Roczna produkcja oscylowała wokół 2 ton metalu. Niewiele, ale jak na sztolnie eksploatujące cienką warstwę margla — to była granica opłacalności. Po spadku cen miedzi i wyczerpaniu bogatszej części złoża kopalnię zamknięto w 1883 roku.
Ścieżka „Synklina Leszczyny” — 3 km, 17 przystanków i malachit pod nogami

Skansen otwiera ścieżkę dydaktyczną „Synklina Leszczyny” — pętlę o długości około 3 kilometrów z 17 przystankami tematycznymi, w których tablice opowiadają o geologii niecki, historii górnictwa, fragmentach poszczególnych wyrobisk i przyrodzie Parku Krajobrazowego „Chełmy”. Trasa jest łatwa, w pełni leśna, z różnicą wzniesień około 80 metrów; przejście zajmuje 1,5–2 godziny.
Po drodze mija się m.in.: zapadliska sztolni „Charakter” i „Hasel”, reliktowe wapienniki w lesie, miejsca z odsłonięciami margla cechsztyńskiego (gdzie z bliska widać charakterystyczną szarą warstwę), stalowe konstrukcje rekonstruowanych wież szybowych, fragmenty kamieniołomu wapieni dolomitycznych. W kilku miejscach na ścieżce można zebrać okazy malachitu. Trasa jest dostępna bezpłatnie i przez cały rok, polecana dla dzieci od kilku lat wzwyż; nie zaleca się jej dla wózków, bo fragmenty leśne bywają błotniste.
Od 2024 roku ścieżka jest oficjalnym punktem Światowego Geoparku UNESCO „Kraina Wygasłych Wulkanów” — Pogórze Kaczawskie zostało wpisane na listę UNESCO Global Geoparks jako jeden z trzech polskich geoparków. Zwiedzający otrzymują naklejkę do „Paszportu Odkrywcy Krainy Wygasłych Wulkanów”, co dodaje wyprawie wymiar gry terenowej.
Złotoryjskie Towarzystwo Tradycji Górniczych — kto stoi za skansenem
Skansen powstał z inicjatywy Złotoryjskiego Towarzystwa Tradycji Górniczych, organizacji pozarządowej założonej w 1999 roku. Trzon stowarzyszenia stanowili byli pracownicy kopalń Starego Zagłębia Miedziowego — w większości górnicy „Leny” i hutnicy z Iwin. Po zamknięciu kopalni w 1974 roku część z nich znalazła pracę w nowo otwieranym Lubinie, część w lokalnych zakładach. Wszystkim brakowało jednego: miejsca, w którym można byłoby pokazać dzieciom, jak wyglądało rzemiosło ich życia.
Pierwszym wydarzeniem zorganizowanym przez ZTTG były Dymarki Kaczawskie — coroczny festyn z pokazami wytopu miedzi w replice średniowiecznego pieca dymarskiego. Pierwsza edycja odbyła się w 2000 roku. Z czasem wokół zabytkowych pieców wapienniczych powstały: izba tradycji, warsztaty rzemieślnicze, karczma, parking. W maju 2012 roku oficjalnie otwarto Skansen Górniczo-Hutniczy w Leszczynie, finansowany ze środków Unii Europejskiej i województwa dolnośląskiego. Inicjatywa została wyróżniona nagrodą „Turystyczne Odkrycie 2012″.
W Izbie Tradycji Górniczych, mieszczącej się w budynku przylegającym do karczmy, można zobaczyć narzędzia górnicze, próbki rud, mapy starych wyrobisk, archiwalia kopalni „Lena”, „Konrad” i „Nowy Kościół”, a także kolekcję manekinów w strojach roboczych i paradnych — w tym charakterystycznych czarnych mundurach z czapkami zwanymi czakami, w których górnicy występowali na uroczystościach Barbórki.
Dymarki Kaczawskie, warsztaty rzemieślnicze i pokazy wytopu miedzi

Dymarki Kaczawskie były przez dwie dekady sztandarowym wydarzeniem skansenu. Replika średniowiecznego pieca dymarskiego, oparta na XVI-wiecznych ilustracjach technicznych, była rozpalana raz w roku — zazwyczaj w czerwcu — i przez kilkanaście godzin powtarzała proces, którego ostatni raz dokonywano w tej okolicy w XIX wieku. Towarzyszyły temu pokazy kowalskie, jarmark rzemiosła i kuchnia regionalna w karczmie. XX, jubileuszowa edycja odbyła się w 2019 roku. Status festynu w kolejnych latach pozostaje niepewny — warto przed wizytą sprawdzić na profilu skansenu, czy planowana jest aktualna edycja.
Niezależnie od dorocznego festynu, w sezonie można zamówić warsztaty rzemieślnicze dla grup szkolnych i wycieczek: kowalstwo, ceramikę, wypiek chleba, obróbkę kamienia. Skansen prowadzi też „zielone szkoły” — kilkudniowe programy edukacyjne łączące geologię, górnictwo, ekologię i tradycję regionalną. W Karczmie Górniczej serwowana jest kuchnia regionalna, są też pokoje gościnne dla turystów chcących zostać na noc.
Tu warto zatrzymać się przy nazwie „płuczkarz”, otwierającej ten artykuł. To słowo, które dziś brzmi jak relikt, ale dla skansenu jest częścią żywej tradycji — w trakcie pokazów dla zwiedzających pracownicy odtwarzają proces ręcznej płuczki rudy w sicie zanurzonym w nurcie Prusickiego Potoku. Tylko tutaj można na własne oczy zobaczyć, jak ziarno miedzi oddziela się od skały płonnej dzięki grawitacji i prądowi wody. Technologia siedemnastowieczna, którą reaktywuje stowarzyszenie pasjonatów.
Praktyczne wskazówki — dojazd, godziny, dostępność, okolica
Adres: Leszczyna 1A, 59-500 Złotoryja (gmina wiejska Złotoryja). Telefon do potwierdzenia rezerwacji i godzin: +48 883 720 953. Wstęp na teren skansenu i na ścieżkę „Synklina Leszczyny” — bezpłatny, przez cały rok. Izba Tradycji Górniczych otwarta jest w godzinach pracy Karczmy Górniczej (zwykle codziennie od 10:00) — warto potwierdzić telefonicznie. Pakiety dla grup zorganizowanych (z warsztatami i wyżywieniem) wyceniane indywidualnie. Parking przy karczmie — bezpłatny.
Dojazd najwygodniej autem: z Wrocławia ok. 80 km (1 h 15 min) trasą A4, dalej DK94 do Złotoryi, oznakowany zjazd na Leszczynę. Ze Złotoryi 7 km (10 min) kierunkiem na Wilków / Pielgrzymkę. Z Legnicy ok. 27 km. Komunikacja publiczna ograniczona — kursy busów ze Złotoryi sporadyczne, szczególnie w weekendy.
Rowerem warto podjechać Szlakiem Polskiej Miedzi (niebieski, 26 km) albo Szlakiem Wygasłych Wulkanów (żółty, ok. 85 km), które wiążą Leszczynę z resztą Pogórza Kaczawskiego.
Na tę samą trasę warto wkomponować kilka obiektów w okolicy:
- Złotoryja (7 km) — najstarsze miasto na prawie magdeburskim w Polsce (1211); Muzeum Złota i Kopalnia Złota „Aurelia” z udostępnioną XVII-wieczną sztolnią
- Zamek Grodziec (18 km) — gotycko-renesansowy zamek na wzgórzu bazaltowym; jeden z pierwszych w Europie udostępniony turystom; dziś z hotelem i restauracją
- Wąwóz Myśliborski (15 km) — rezerwat przyrody z bazaltową ścianą, języcznikiem zwyczajnym pod ochroną i ścieżką dydaktyczną na 1,5 godziny
- Wilcza Góra (10 km) — wygasły stożek wulkaniczny z bazaltowymi „różami” — pomnik przyrody nieożywionej
- Ostrzyca Proboszczowicka (25 km) — „śląska Fudżijama”, najwyższy szczyt Pogórza Kaczawskiego
- Organy Wielisławskie (25 km) — bazaltowe formy słupowe nad Kaczawą; jeden z bardziej spektakularnych obiektów geoparku
Skansen w Leszczynie nie jest największym muzeum górnictwa w Polsce. Ale jest miejscem, w którym 700 lat historii polskiej miedzi mieści się na 3-kilometrowej leśnej pętli, a starszy pan w mundurze górniczym może powiedzieć, jak jego dziadek opowiadał o pradziadku, który pracował w „Cichym Szczęściu”. W skali pamięci — to znacznie więcej niż wskazują wymiary skansenu.
