Mury obronne Dzierżoniowa — trzeci klejnot miasta i ślad husyckich oblężeń – zdjęcie tytułowe

Mury obronne Dzierżoniowa — trzeci klejnot miasta i ślad husyckich oblężeń

Hilberta zbudował XIX wiek. Diorę — XX. Ale Dzierżoniów ma jeszcze jeden klejnot, i ten jest najstarszy ze wszystkich. Pod cylindryczną Basztą Piaskową, wzdłuż Plant po wałach usypanych przez Szwedów w 1633 roku, ciągnie się kamienny mur, który stoi tu prawie nieprzerwanie od końca XIII wieku. Po wewnętrznej stronie zachowało się 21 z dawnych 30 baszt łupinowych. Po stronie zewnętrznej — promenada miejska, której powstanie omal nie doprowadziło do tego, że murów by w ogóle nie było. Trzecia warstwa dziejów miasta, średniowieczna, wreszcie dopisuje się do dwóch poprzednich klejnotów Dzierżoniowa, które już opisaliśmy w cyklu.

Średniowieczne mury Dzierżoniowa to jeden z najlepiej zachowanych zespołów obwarowań miejskich na Dolnym Śląsku. Według danych Narodowego Instytutu Dziedzictwa do dziś przetrwało około 70 procent pierwotnego pierścienia — wynik tym bardziej imponujący, że większość śląskich miast pozbyła się swoich murów w XIX wieku, gdy traciły one znaczenie militarne, a władze miejskie potrzebowały terenu pod nowe ulice i promenady.

W Dzierżoniowie też tak miało być. Plany rozbiórki podpisała komisja miejska pod koniec lat 90. XIX wieku. Tym, co je powstrzymało, była jedna decyzja administracyjna z 1903 roku — interwencja Pruskiej Rejencji Wrocławskiej, która kazała zatrzymać wyburzanie. Bez niej dzisiaj nie byłoby z czego pisać tego artykułu.

Skąd się wzięły? Bolko I, prawo magdeburskie i trzydzieści baszt

Panorama średniowiecznych murów Dzierżoniowa od strony Plant z basztami łupinowymi i barokowym hełmem wieży kościoła św. Jerzego w tle
Mury obronne Dzierżoniowa, fot. Dolnośląska Organizacja Turystyczna

Pierwsza pisana wzmianka o Dzierżoniowie pochodzi z 13 lutego 1258 roku — dokument dotyczący kościoła św. Jerzego. Miasto było już wtedy lokowane na prawie magdeburskim lub flamandzkim. W 1290 roku otrzymało własną pieczęć z wizerunkiem świętego Jerzego pokonującego smoka — herb używany do dziś.

Rok później, w 1291, Dzierżoniów wszedł w posiadanie księcia Bolka I Surowego z Piastów świdnicko-jaworskich. To z jego polecenia, pod koniec XIII wieku, rozpoczęła się budowa pierwszego pierścienia murów obronnych. Najwcześniejsze pisemne potwierdzenie istnienia gotowego muru pochodzi z 11 listopada 1333 roku — wówczas książę Bolko II Mały wystawił dokument, w którym przekazywał miastu dochody z opuszczonych nieruchomości na bieżące remonty fortyfikacji. Trzy lata później, w 1336, miasto otrzymało prawo do straży własnej przy bramach — to znak, że Bolko II ufał mieszczanom na tyle, by powierzyć im obronę bez stałego garnizonu książęcego.

Pierwszy pierścień obejmował powierzchnię około 20 hektarów. Mur kamienny — z miejscowego kamienia łamanego — był wysoki na 7 metrów i gruby na 2 metry. Długość całego obwodu wynosiła około 740 metrów. Wewnątrz znajdowało się około 30 baszt łupinowych, czyli półokrągłych, otwartych od strony miasta, rozmieszczonych co około 40 metrów. Cztery bramy w wieżach bramnych prowadziły do miasta: Świdnicka od zachodu, Wrocławska od północy, Ząbkowicka od wschodu i Wodopojowa od południa, związana z fosą i wodopojem dla zwierząt gospodarskich.

Husyci na zimowych kwaterach. Drugi pierścień muru

Średniowieczne mury obronne Dzierżoniowa z basztami łupinowymi i ceglanymi bramkami widziane od strony Plant po zachodzącym słońcu
Mury obronne Dzierżoniowa, fot. Dolnośląska Organizacja Turystyczna

Pierwszy pierścień nie sprawdził się w jednej, decydującej próbie. W 1428 roku, podczas wypraw husyckich na Śląsk, oddziały taborów dotarły pod Dzierżoniów. Miasto upadło stosunkowo szybko i zostało splądrowane. Husyci nie tylko przeszli przez miasto, ale stacjonowali tu około dziesięciu tygodni zimą — rzadki przypadek tak długiego osadzenia się oddziałów husyckich w jednym śląskim mieście. Tej zimy nikt w Dzierżoniowie nie spał spokojnie.

Po opuszczeniu miasta przez husytów mieszczanie wyciągnęli wnioski. Według dominującej hipotezy badaczy, to właśnie po katastrofie 1428 roku zdecydowano się na drugi, zewnętrzny pierścień muru z międzymurzem (parchamem) między obu obwodami. Budowa drugiej linii ciągnęła się przez XV i XVI wiek. Tym razem fortyfikacje miały wytrzymać dłużej.

XVI wiek przyniósł miastu „złoty wiek” tkactwa płócienniczego. Cech tkaczy stał się najbogatszym w mieście, a mury były regularnie naprawiane i nadbudowywane, bo dzięki nim Dzierżoniów mógł kontrolować ruch handlowy i pobierać akcyzę u bram.

Wały szwedzkie i koniec znaczenia militarnego

Wojna trzydziestoletnia (1618–1648) zostawiła Dzierżoniów wyludniony i częściowo wypalony. W 1633 roku Szwedzi pod komendą oficerów armii Gustawa II Adolfa usypali przed drugim murem dodatkowe wały ziemne. Miały wzmocnić obronę miasta — ale w istocie po wojnie stały się czymś zupełnie innym. Dzisiejsze Planty, czyli promenada spacerowa wzdłuż południowego odcinka murów, to właśnie te szwedzkie wały, przekształcone w XIX wieku w deptak miejski. Wojskowa inżynieria z 1633 roku zamienia się dziś w ławkę pod lipą.

W XVIII wieku, po wojnach śląskich, Dzierżoniów wszedł w skład Prus i fortyfikacje straciły wszelkie znaczenie militarne. Pruska armia miała własne systemy obronne; średniowieczne mury były tylko przeszkodą w rozwoju miasta. Rozpoczęły się stopniowe rozbiórki. Bramę Świdnicką rozebrano w latach 1825–1826, jej wieża padła ostatecznie w 1864 roku. Pozostałe bramy zniknęły w pierwszej połowie XIX wieku. Żadna nie zachowała się do dziś.

Po zniesieniu akcyzy w 1880 roku mury straciły ostatnią funkcję praktyczną — nie były już potrzebne nawet jako bariera celna. Nadeszła druga, jeszcze ostrzejsza fala rozbiórek.

„Buduj sobie lepszy, a mnie zostaw ten”. Portale w murze i jeden zakaz z 1903

Manierystyczny portal z 1596 roku wbudowany w mur obronny Dzierżoniowa z dwoma rzeźbami puttów-aniołów z festonami owocowymi i kartuszem herbowym
Mury obronne Dzierżoniowa, fot. Dolnośląska Organizacja Turystyczna

Pod koniec XIX wieku, gdy w mieście rozbierano kolejne kamienice mieszczańskie wokół rynku, magistrat podjął decyzję, która dziś brzmi jak gest osobliwego sentymentu konserwatorskiego. Najlepsze, najbogatsze ozdobnie portale wejściowe z rozbieranych domów wmurowano w ocalały odcinek muru od strony ulicy Pięknej. Dwa z nich możesz dziś oglądać.

Pierwszy — manierystyczny portal z 1596 roku — niesie inskrypcję, która z dystansu czterech stuleci brzmi jak komentarz mieszczanina do losu własnego miasta:

MANCHE KIMERT SICH IM DIES VUND VMB DAS — BAU DU DIR EIN BESSER UND LAS MIR DAS

Czyli: „Niejeden martwi się o to i o tamto — zbuduj sobie lepszy, a mnie zostaw ten”. Manierystyczna filozoficzna autoironia z XVI wieku, ironicznie współgrająca z faktem, że kamienica, do której ten portal prowadził, została w XIX wieku rozebrana. Portal został. Sentencja przetrwała.

Drugi portal — wczesnobarokowy z początku XVII wieku — ma medalion z inicjałami „MR” i trzema czółenkami tkackimi, czyli godłem cechu płócienników. Uwieńczony jest reliefem świętego Jerzego walczącego ze smokiem — patrona miasta. To jedyne miejsce w przestrzeni miejskiej Dzierżoniowa, w którym tkactwo (od którego miasto się wzbogaciło) spotyka się z legendą o smoku (od której pochodzi herb). Dwie warstwy lokalnej tożsamości w jednym piaskowcowym łuku.

Detal manierystycznego portalu w murze obronnym Dzierżoniowa – rzeźba aniołka-putta z wieńcem laurowym i kartuszem heraldycznym z fragmentem łacińskiej inskrypcji
Mury obronne Dzierżoniowa, fot. Dolnośląska Organizacja Turystyczna

A teraz najważniejszy moment w historii ocalenia tych murów. W 1903 roku władze miasta przedstawiły rejencji wrocławskiej projekt poszerzenia promenady na Plantach — który wymagał wyburzenia kolejnych odcinków muru południowego. Pruska Rejencja Wrocławska zareagowała stanowczo: zakazała dalszych rozbiórek, uznając mury za zabytek architektury obronnej wymagający ochrony. Decyzja administracyjna sprzed niemal 120 lat — wydana w epoce, w której pojęcie ochrony zabytków dopiero raczkowało — zachowała 70% obwarowań do naszych czasów. Dzisiaj nie pisalibyśmy tego artykułu, gdyby kanclerz rejencji w 1903 roku nie powiedział „nie”.

Co dziś zobaczysz: trasa po 21 basztach, Baszcie Piaskowej i Plantach

Cylindryczna Baszta Piaskowa o wysokości 22 metrów obok zachowanego odcinka muru obronnego Dzierżoniowa z basztami łupinowymi
Mury obronne Dzierżoniowa, fot. Dolnośląska Organizacja Turystyczna

Z pierwotnych około 30 baszt łupinowych do dziś zachowało się 21. Najlepiej zachowane partie kurtyny ciągną się wzdłuż południowej i zachodniej strony starego miasta — ulicami Klasztorną, Mierniczą, Tylną, Przedmieście. Spacer wzdłuż wszystkich zachowanych odcinków zajmuje około półtorej godziny i tworzy naturalną pętlę.

Najbardziej spektakularnym obiektem na trasie jest Baszta Piaskowa. To jedyna baszta dostępna od wewnątrz — cylindryczna wieża o wysokości 22 metrów i średnicy 8 metrów. W sezonie od maja do września jest otwarta codziennie w godzinach 10:00–18:00 (bilet 8 zł normalny / 5 zł ulgowy). Wąskie kręte schody prowadzą na taras widokowy, z którego rozpościera się panorama starego miasta i — przy dobrej pogodzie — odległych grzbietów Gór Sowich na południu. Stojąc tam, można sobie wyobrazić strażnika, który w 1428 roku patrzył w tym samym kierunku, wypatrując dymów husyckich obozów.

Proponowana trasa spaceru po pętli to:

  1. Start: Rynek — z ratuszem (wieża widokowa 47 m, czynna wtorek–niedziela, 10/5 zł)
  2. ulica Świdnicka — oznaczone miejsce dawnej Bramy Świdnickiej
  3. ulica Przedmieście / Klasztorna — najlepiej zachowane odcinki kurtyny z basztami
  4. Baszta Piaskowa — wejście sezonowe, panorama z góry
  5. ulica Miernicza / Piękna — dwa portale wbudowane w mur (1596, XVII w.)
  6. Planty południowe — promenada po wałach szwedzkich, międzymurze
  7. ulica Krasickiego — Synagoga, dziś Muzeum Miejskie
  8. powrót na Rynek

Wariant skrócony — sam odcinek od ulicy Klasztornej, przez Basztę Piaskową, do portali przy Pięknej — zajmuje 30–40 minut i obejmuje wszystkie najważniejsze punkty.

Praktyczne wskazówki — kiedy iść, ile to kosztuje, dojazd

Wstęp na trasę spaceru po murach i Plantach: bezpłatny, całoroczny, dostępny 24 godziny na dobę. Wieczorem część odcinków jest oświetlona, ale wygodne obuwie obowiązuje — nawierzchnia ścieżek bywa nierówna.

Baszta Piaskowa: sezon maj–wrzesień, codziennie 10:00–18:00, bilety 8/5 zł. Poza sezonem otwierana na uzgodnienie z Punktem Informacji Turystycznej (Rynek 1, tel. 74 64 64 661). Wąskie kręte schody — niedostępna dla osób o ograniczonej mobilności.

Spacery z przewodnikiem („Trakt Smoka”): soboty o 11:00, sezon maj–wrzesień, około 15 zł od osoby. Start z Rynku, trasa obejmuje mury, baszty, portale i kilka kluczowych obiektów starego miasta.

Muzeum Miejskie (Synagoga, ul. Krasickiego): wt./czw. 9:00–16:00, śr./pt. 11:00–18:00, niedz. 11:00–17:00, wejście tylko o pełnych godzinach. W niedzielę wstęp wolny na ekspozycje stałe.

Dojazd: z Wrocławia 60 km trasą DK8 → DK35 (około 75 minut). Pociągiem Koleje Dolnośląskie z Wrocławia bezpośrednio lub przez Kamieniec Ząbkowicki (90–120 minut, bilet około 20 zł). Stacja Dzierżoniów Śląski jest 10 minut spacerem od Rynku. Parkingi: ul. Świdnicka, parkomaty przy Rynku, parking przy ul. Mickiewicza.

Trzy klejnoty Dzierżoniowa. Plan na cały dzień

To trzeci artykuł cyklu „Ukryte Klejnoty Dolnego Śląska” poświęcony Dzierżoniowowi. Wcześniej opisaliśmy:

  • Młyn Hilberta — XIX-wieczny industrialny gigant, dziś muzeum techniki młynarskiej. Klejnot epoki przemysłowej.
  • Trakt Diora — pamiątka po słynnej fabryce radioodbiorników, elektronicznej dumie PRL-u. Klejnot epoki nowoczesnej.

Razem z dzisiaj opisanymi murami obronnymi dają trzy klejnoty trzech epok. Średniowieczna warstwa (XIII–XVI w. — Bolko I, husyci, kamień i fosa), industrialna (XIX w. — Hilberta) i nowoczesna (XX w. — Dioralka). Trzy klejnoty, trzy epoki, jedno miasto.

Można zaplanować z nich gotowy dzień z trzema klejnotami Dzierżoniowa: rano spacer wzdłuż murów i wejście na Basztę Piaskową (1,5–2 godz.), w południe obiad w restauracji przy Rynku i wizyta w Młynie Hilberta (1 godz. zwiedzania z przewodnikiem), popołudniu spacer Traktem Diora od ławki z miedzianym radiem po pozostałe figurki (1 godz.). Powrót do Wrocławia wieczornym pociągiem.

Atrakcje w okolicy, gdyby zostawić Dzierżoniów na osobny dzień:

  1. Twierdza Srebrnogórska (25 km) — największa górska forteca Europy, XVIII-wieczna pruska forteca
  2. Wielka Sowa (35 km, 1015 m) — najwyższy szczyt Gór Sowich z wieżą widokową
  3. Sztolnie Walimskie i kompleks Riese (25 km) — niedokończony nazistowski projekt podziemny
  4. Zamek Grodno w Zagórzu Śląskim (30 km) — romantyczny zamek nad Jeziorem Bystrzyckim
  5. Arboretum w Wojsławicach (10 km) — ogród botaniczny PAN z największą w Polsce kolekcją różaneczników
  6. Świdnica (30 km) — Kościół Pokoju UNESCO i barokowa katedra

Odkryj Ukryte Klejnoty II. Baner informacyjny projektu Interreg