Kamienny nagrobek na cmentarzu koni w Kliczkowie i drugi pomnik w tle

Cmentarz koni w Kliczkowie: klejnot w parku zamkowym

Większość turystów kieruje się do Kliczkowa, by zobaczyć bajkowy zamek, którego strzeliste wieże przebijają zieloną koronę lasu. Niewielu jednak wie, że zaledwie kilka minut spacerem od hotelowych murów, w cieniu starych dębów i buków, kryje się unikatowa nekropolia. W miękkim świetle poranka można dostrzec piaskowe płyty nagrobne, na których wyryto imiona dawnych towarzyszy rodów zu Solms‑Baruth – koni, które przez wiele lat dzieliły radości i trud codzienności. W cyklu „Ukryte klejnoty” zabieramy Cię do cmentarza koni w Kliczkowie, abyś wraz z nami odkrył historię miejsca, w którym los człowieka i zwierzęcia splótł się na zawsze.

Odwiedzając zamkowy park, można odnieść wrażenie, że czas zatrzymał się w XIX wieku. Szepty liści, daleki śpiew ptaków i zapach wilgotnej ziemi wprowadzają niezwykłą atmosferę. Ścieżka prowadzi przez żywopłoty i zanurza się w gęstwinę drzew, by nagle ukazać niewielki skwer z trzema prostymi monumentami. Nagrobki te są pamiątką po okresie, kiedy właściciele Kliczkowa upamiętniali ulubione wierzchowce i psy.

Choć podobne miejsca istniały na dworach europejskich arystokratów, nekropolia w Kliczkowie pozostaje jedyną w Polsce, a w Europie należy do nielicznych. Jej historia sięga końca XIX wieku, a kontynuacja tradycji do XXI stulecia świadczy o niezwykłym szacunku, jakim darzono zwierzęta w tej części Dolnego Śląska.

Cmentarz koni w Kliczkowie z trzema kamiennymi nagrobkami na tle starych drzew
Cmentarz koni w Kliczkowie, fot. Dolnośląska Organizacja Turystyczna

Historia zamku i parku, czyli skąd wziął się cmentarz koni

Aby zrozumieć, dlaczego w lasach Kliczkowa założono cmentarz koni, trzeba cofnąć się do początku dziejów miejscowości. Zamek powstał w 1297 r. z inicjatywy księcia świdnicko‑jaworskiego Bolka I Surowego i pełnił rolę warowni granicznej. Na przestrzeni wieków był przebudowywany przez kolejnych właścicieli – najpierw von Rechenbergów, następnie von Schellendorfów i Frankenbergów, a od XVIII wieku przez rodzinę Promnitzów. Największą modernizację przeprowadzili potomkowie tej linii: hrabia Fryderyk Hermann Jan Jerzy zu Solms‑Baruth i jego synowie.

W latach 1881–1883 zatrudnili berlińskich architektów Henryka Kaysera i Karola von Grossheima, którzy nadali rezydencji eklektyczną formę łączącą francuski i niemiecki renesans oraz włoski manieryzm. Dzięki nim powstała imponująca Sala Balowa, Wieża Jenny czy monumentalny dziedziniec, a zamek przyciągał na gościnne bale samego cesarza Wilhelma I.

Niemniej ważny był park okalający rezydencję. Na zlecenie hrabiego pracował tu uznany pruski architekt krajobrazu Eduard Petzold. Zaprojektował on ponad 80‑hektarowy park krajobrazowy w stylu angielskim, który rozciągał się na wzgórzach i dolinach po obu stronach rzeki Kwisy. Park obejmował romantyczne alejki przypominające naturalny las oraz liczne budowle: pałacyk wdowy, folwark książęcy i mauzoleum rodziny. Właśnie w tej zielonej przestrzeni powstał niewielki cmentarz koni i psów, w którym chowano ulubione zwierzęta właścicieli posiadłości.

Cmentarz koni w Kliczkowie z trzema kamiennymi nagrobkami na tle starych drzew
Cmentarz koni w Kliczkowie, fot. Dolnośląska Organizacja Turystyczna

Dlaczego hrabia postanowił upamiętnić konie? Po pierwsze, arystokraci zu Solms‑Baruth byli zapalonymi myśliwymi i hodowcami koni – posiadali renomowaną stadninę, w której trenowano wierzchowce do wyścigów i polowań. Konie stanowiły symbol prestiżu, ale były też oddanymi towarzyszami uczestniczącymi w codziennym życiu.

Po drugie, tradycja wznoszenia nagrobków zwierzętom miała zakorzenienie w XVIII‑ i XIX‑wiecznej kulturze dworskiej, w której odwoływano się do sentymentalizmu i romantyzmu. Zlecenie budowy cmentarza w 1881 r. było więc wyrazem nowoczesnego podejścia do relacji ze zwierzętami – uznania ich za istotnych członków dworskiej wspólnoty.

Spacer wśród nagrobków: Juno, nieczytelny pomnik i Zacateca

Choć na początku na cmentarzu znajdowało się kilkanaście płyt, do naszych czasów przetrwały tylko trzy nagrobki. W latach 50. XX w. okoliczni mieszkańcy traktowali kamienne płyty jako materiał budowlany, dlatego wiele z nich zaginęło lub zostało zniszczonych.

Najstarsza zachowana płyta upamiętnia konia Juno. Na nagrobku widnieje data 1938 r. oraz inskrypcja informująca, że wierzchowiec należał do „starego księcia” – tak nazywano Friedricha Hermanna zu Solms‑Baruth, który zarządzał posiadłością pod koniec XIX w. i zlecił jej przebudowę. Drugi pomnik, nieczytelny z powodu czasu i kul, poświęcony jest najprawdopodobniej ulubionemu psu myśliwskiemu, również należącemu do hrabiego. Na płycie widać ślady po kulach, które prawdopodobnie pozostawili żołnierze Armii Czerwonej.

Zbliżenie na zniszczoną inskrypcję historycznego nagrobka na cmentarzu koni w Kliczkowie
Cmentarz koni w Kliczkowie, fot. Dolnośląska Organizacja Turystyczna

Ostatni nagrobek to współczesne upamiętnienie klaczy Zacateca. Fundacja Pro Culturae Bono, zajmująca się ochroną dziedzictwa Dolnego Śląska, w 2009 r. ufundowała płytę poświęconą tej „Klaczy Rycerskiej Zamku Kliczków”. Nagrobek stanął pomiędzy dwoma zabytkowymi pomnikami, symbolicznie łącząc przeszłość z teraźniejszością. Jego pojawienie się zwróciło uwagę turystów i mediów na zapomniane miejsce, a fundacja podjęła również działania na rzecz rewitalizacji parku. Dzięki temu dziś cmentarz otaczają zadbane ścieżki, a teren jest miejscem plenerowych wydarzeń sportowych, takich jak międzynarodowe rajdy konne i wyścigi psich zaprzęgów.

Odwiedzając cmentarz, warto zwrócić uwagę na prostotę formy nagrobków. Każdy z nich to niewielki kamienny blok z rytem, ustawiony w równym rządku na tle gęstych zarośli. Nie znajdziemy tu przepychu charakterystycznego dla ludzkich nekropolii – zamiast tego surowe formy podkreślają naturalny charakter miejsca. Spacerując po nekropolii, można poczuć intymną więź między naturą a pamięcią.

Wyjątkowy park krajobrazowy Eduarda Petzolda

Cmentarz jest integralną częścią parku, którego twórcą był Eduard Petzold, uczeń słynnego Petera Józefa Lenné. Park w stylu angielskim zakładał płynne przejścia między naturalnym krajobrazem a przestrzenią aranżowaną. W Kliczkowie powstały alejki wijące się między polanami, wprowadzono grupy rodzimych i egzotycznych drzew, a w dolinach posadzono świerki i jodły.

Pierwotnie park zajmował ok. 80 ha; dziś jego powierzchnia to zaledwie 7 ha. Mimo to spacer po parku wciąż przypomina wędrówkę po naturalnym lesie, a wschód słońca nad starymi dębami tworzy niemal malarskie obrazy. W parku, oprócz cmentarza, warto odwiedzić pałacyk wdowy i folwark książęcy – pozostałości po dawnych zabudowaniach gospodarczych.

Park w Kliczkowie ma jeszcze jedną funkcję: jest świadectwem koncepcji krajobrazu jako dzieła sztuki. Petzold starał się, aby każdy element – drzewa, polany, stawy – tworzył harmonijną całość z architekturą zamku. Wędrując alejkami, można poczuć, jak dawne ideały estetyki romantycznej przeplatają się z przyrodą. Dzięki rewitalizacji park ponownie tętni życiem, a organizowane tu wydarzenia konne przyciągają miłośników sportu i historii.

Widok z góry na cmentarz koni w Kliczkowie z zachowanymi nagrobkami i drewnianym obrysem
Cmentarz koni w Kliczkowie, fot. Dolnośląska Organizacja Turystyczna

Jak zaplanować wizytę w nekropolii koni?

Cmentarz koni znajduje się w niewielkiej miejscowości Kliczków w Borach Dolnośląskich, ok. 15 km na północny zachód od Bolesławca i około 130 km od Wrocławia. Dojazd samochodem z Wrocławia zajmuje około półtorej godziny – warto wybrać drogę krajową nr 94 w kierunku Zgorzelca, a następnie skręcić na Osiecznicę. Wstęp na teren parku i cmentarza jest bezpłatny; można tu wejść przez bramę zamkową lub od strony leśnych ścieżek. Parking znajduje się nieopodal zamku, a w recepcji hotelowej można pobrać mapę z zaznaczonymi atrakcjami.

Choć cmentarz jest otwarty cały rok, najlepiej odwiedzić go wiosną lub jesienią, kiedy liście zmieniają kolor, a promienie słońca miękko oświetlają nagrobki. Spacer po parku warto połączyć ze zwiedzaniem zamku – organizowane są wycieczki z przewodnikiem w języku polskim, angielskim lub niemieckim. Jeśli masz więcej czasu, odwiedź też pobliski Bolesławiec, słynący z ceramiki zdobionej metodą stempelkową. Połączenie historii, natury i rzemiosła tworzy harmonijną opowieść o regionie.

Porady praktyczne: co warto wiedzieć

  1. Ustal trasę spaceru. Park jest większy, niż się wydaje, dlatego warto wcześniej wyznaczyć punkty do zobaczenia: zamek, pałacyk wdowy, cmentarz koni i folwark książęcy.
  2. Szanuj miejsce pamięci. Cmentarz jest miejscem spoczynku zwierząt, dlatego zachowaj ciszę, nie zrywaj roślin i nie wchodź na groby.
  3. Przeczytaj inskrypcje. Nagrobki Juno i Zacateki są opatrzone napisami – warto pochylić się, by dostrzec daty i nazwiska, które łączą się z historią zamku.
  4. Połącz wizytę z wydarzeniem. W parku odbywają się rajdy konne i wyścigi psich zaprzęgów. Uczestnictwo w nich pozwala poczuć dawną atmosferę sportów dworskich.
  5. Zwiedzaj z przewodnikiem. Pracownicy zamku opowiadają nie tylko o historii rezydencji, ale też o kulisach powstania cmentarza, co czyni wizytę bardziej wartościową.

Symboliczne znaczenie nekropolii

Cmentarz koni w Kliczkowie nie jest jedynie ciekawostką turystyczną. Jego istnienie dowodzi, że relacja ludzi ze zwierzętami może być nacechowana szacunkiem i wdzięcznością. Właściciele zamku traktowali konie i psy jak pełnoprawnych członków rodziny – była to postawa nowatorska w XIX wieku, kiedy w wielu miejscach zwierzęta służyły wyłącznie jako narzędzia pracy. Nagrobki stanowią także cenny dokument historyczny: inskrypcje informują o dacie śmierci zwierząt, ich imionach oraz przynależności do konkretnych osób, co pozwala odtworzyć codzienność dworu. Ślady po kulach na jednej z płyt przypominają o burzliwej historii regionu i wydarzeniach II wojny światowej.

Nagrobek klaczy Zacateca na cmentarzu koni w Kliczkowie w otoczeniu parku zamkowego
Cmentarz koni w Kliczkowie, fot. Dolnośląska Organizacja Turystyczna

W szerszym kontekście nekropolia wpisuje się w modę romantyczną XIX stulecia, kiedy sentyment do natury i zwierząt przenikał literaturę i sztukę. Cmentarz koni staje się więc pomnikiem nie tylko konkretnych wierzchowców, lecz także epoki, w której wrażliwość na zwierzęta zaczęła być elementem kultury.

Dziś, gdy dyskusje o prawach zwierząt i ochronie przyrody są tak aktualne, odwiedzenie tego miejsca skłania do refleksji nad naszym stosunkiem do braci mniejszych. Może to skromny skwer w lesie, ale jego symboliczna wymowa jest ogromna.

Ukryty klejnot Dolnego Śląska

Kliczkowski cmentarz koni to prawdziwy ukryty klejnot Dolnego Śląska. Przetrwał jako jedyna tego typu nekropolia w Polsce, a dzięki staraniom Fundacji Pro Culturae Bono i pasji lokalnych przewodników wciąż przyciąga miłośników historii, zwierząt i niezwykłych miejsc. Spacer wśród starych drzew, przesuwających się cieni i cichych kamieni pozwala zapomnieć na chwilę o codzienności i przywołuje obraz dawnych czasów, gdy rżenie koni było codziennym dźwiękiem na zamkowym dziedzińcu.

Jeśli podczas zwiedzania Dolnego Śląska szukasz mniej oczywistych atrakcji, dodaj cmentarz koni w Kliczkowie do planu podróży. Odkryjesz nie tylko fascynującą opowieść o więzi między człowiekiem a koniem, ale również niezwykły park krajobrazowy, imponującą rezydencję i klimat, którego próżno szukać w zatłoczonych miastach. Niewielka nekropolia staje się tu pretekstem do poznania regionu: jego historii, architektury, przyrody i ludzi, którzy chcieli ocalić od zapomnienia to, co nietypowe. To podróż nie tylko w przestrzeni, ale przede wszystkim w czasie – do epoki, w której ważniejsza od pośpiechu była wrażliwość.

Więcej informacji o godzinach zwiedzania zamku i aktualnych wydarzeniach znajdziesz na oficjalnej stronie obiektu: kliczkow.com.pl. Odwiedzenie cmentarza koni w Kliczkowie to zaproszenie do refleksji, kontaktu z naturą i odkrycia, jak arystokracja Dolnego Śląska wyrażała swoją miłość do zwierząt. Choć miejsce jest niewielkie, niesie w sobie ogromną dawkę historii i emocji. Wśród wielu atrakcji regionu cmentarz koni pozostaje skarbem, który warto odnaleźć.

Odkryj Ukryte Klejnoty II. Baner informacyjny projektu Interreg